Na zakończenie sezonu nie mogło nas zabraknąć na imprezie organizowanej przez jednego z kolegów ze Śremu- Macieja Foerstera. Do pokonania była pętla o długości 20,5km. Co prawda był to wyścig szosowy, a takie raczej omijamy, jednakże wyścigi na własnym podwórku zawsze staramy się zaliczyć. Frekwencja dopisała, chociaż liczyliśmy na większe zainteresowanie Śremian. Organizacyjny debiut kolega może zaliczyć do jaknajbardziej udanych, wszyscy bawili się doskonale, pogoda, humory i duch rywalizacji dopisały. Na pewno kolejne imprezy przyciągną większe rzesze zawodników.
Przemol (miejsce - 32/49 00:41:36/00:30:32): "To już chyba ostatni start w tym sezonie. Myślę, że nie ma powodów do wstydu, pomimo jazdy na dość szerokich gumach uzyskałem całkiem dobry wynik, zostawiając w tyle niejednego szosowca. Szkoda, że nie było osobnej kategorii dla rowerów MTB. Szkoda też, że więcej wiary ze Śremu nie skusiło się na start mając zawody pod nosem. Gratulacje dla organizatorów za udany debiut. I powodzenia w kolejnych imprezach. "
Nieubłagalnie zbliża się koniec sezonu 2013. Finałowy wyścig w Świeradowie Zdroju przyciągnął na start ponad 950 zawodników. Dystanse i przewyższenia wynosiły odpowiednio: Mini-29km/800m, Mega-42km/1200m, Giga-66km/1600m. Pogoda dopisała, było słonecznie, jednak temperatura w okolicy 12st C nie pozostawiała złudzen o trwającej od kilku dni jesieni.
Przemol (MEGA, miejsce - 135/420 02:06:11/01:34:06 open M, 32/79 M2): "Idealna trasa na zakończenie sezonu. Szybka, szeroka i dość łatwa. Najpierw podjazd pod Stóg Izerski (1105m n.p.m.), potem na Polanę Jakuszycką i spowrotem bardzo szybki (75km/h) zjazd do Świeradowa. Wynik rywalizacji bardzo mnie cieszy, osiągnięty czas pozwala mi przeskoczyć do 3 sektora startowego w przyszłym sezonie i utrzymać do samego końca sezonu 2013 tendencję zwyżkową formy. "
Pomimo nieprzerwalnie padającego deszczu na starcie kolejnej edycji Bike Maratonu stawiło się prawie 550 zawodników. Standardowo do wyboru 3 dystanse z przewyższeniami odpowiednio: Mini-26km/770m, Mega-51km/1400m, Giga-74km/2100m. Ze względu na fatalne warunki pogodowe i wszędobylskie błoto, duża część zawodników wybrała najkrótszy dystans.
Przemol(MEGA, miejsce - 95/210 02:52:43/02:00:04 open M, 26/37 M2): "W takiej wodzie jeszcze nie jechałem. Początkowo starałem się z grubsza omijać kałuże na trasie, jednak z każdym kilometrem traciło to jakikolwiek sens. Część trasy musiałem pokonać bez tylnego hamulca, przez co zaliczyłem niegroźną na szczęćię glebę. Mimo ciężkich warunków nie skusiłem się na skrócenie sobie cierpienia i zjechanie z trasy razem z dystansem Mini. Ukończenie dystansu Mega z nienajgorszym czasem i miejscem uważam za mój duży sukces. "
Drugą edycję śląskich wyścigów xc zorganizowano w Bytomiu. Trasę poprowadzono po terenach poprzemysłowych Bytom- Szombierki oraz wokół powstającego pola golfowego. W wyścigu Masters 1, w którym startował nasz przedstawiciel były do pokonania 4 rundy po 6,5km każda, z przewyższeniami 80m na rundę. Dość silny wiatr i niezbyt wysoka temperatura nie zniechęciły na szczęscie zawodników do licznego udziału w imprezie.
Przemol (MASTERS 1, miejsce - 15/44): "Trasa szybka, ale na pewno nie nudna. Bardzo fajny i trudny zjazd w połowie rundy nie jednego zmusił do zejścia ze strachu z siodła. Niestety tylko jeden taki na trasie, choć nie brakowało innych technicznych odcinków. Szkoda, że trochę szwankował mi sprzęt bo wynik, który bardzo mnie cieszy mógłby być jeszcze parę oczek lepszy. Impreza jaknajbardziej udana. Liczę na rozszerzenie serii Hołda Race o kilka wyścigów w przyszłym sezonie. "
Niestety to już ostatni wyścig w wyjątkowo krótkiej tego roku serii THULE CUP. Na starcie pojawił się tylko jeden nasz zawodnik, który w wyścigu Elity miał do pokonania 7 rund po 3,75km każda. Na pół godziny przed wyścigiem przestało padać i mocno przygrzało słońce, zrobiło się parno i duszno co niewątpliwie nie było obojętne zawodnikom.
Przemol (ELITA, miejsce - x/X): "Wyścigu niestety nie mogę zaliczyć do udanych. Nie wiem czy to nieprzespana noc przed wyścigiem czy tropikalny klimat tak dały mi się we znaki, ale jechało mi się jak na hamulcu. Niestety to już ostatni mój wyścig w Elicie, od przyszłegu sezonu startuję już w kategorii Masters. Na odchodne udało się w generalce uzbierać punktów za frekwencję i do domu przywieźć pamiątkę w postaci pucharu za 4 miejsce w serii. "
Kolejny epizod górskiego ścigania w Bike Maratonie. Tym razem w upale. Na starcie pojawiło się trochę ponad 1000 zawodników. Dystanse i przewyższenia wynosiły odpowiednio: 27km/750m, 48km/1600m, 67km/2300m przewyższeń. Trasa poprowadzona przez szczyt Wielkiej Sowy wznoszącej się na 1014m npm zapewniła zawodnikom niezapomnianych doznań zarówno tych duchowych jaki fizycznych.
Przemol (MEGA, miejsce - 176/482 03:21:19/2:17:34 open M, 58/111 M2): "Widoki zapierające dech w piersi, ciężkie, zdające się nie mieć końca podjazdy, no i moje ulubione- szybkie, długie, niebezpieczne zjazdy. Szczególnie przypadło mi do gustu ostatnie 10 km trasy, gdzie było głównie z górki i można było poszaleć z prędkościami. Szkoda, że Szymon ma ostatnio w zwyczaju niedokańczać wyścigów, bo czułem, że moglibyśmy się dobrze pościgać tego dnia. "
Szymon (MEGA, miejsce - DNF): "... ."
Przy okazji Mistrzostw Polski XC rozgrywanych od 4- 7 lipca na specjalnie przygotowanej do tego trasie w Żerkowie, odbył się również maraton MTB. Na zawodników czekały 2 dystanse- Mini 28km i Maxi 64km. Frekwencja nie była zbyt duża, bo na starcie krótszego stanęło niecałe 200 osób, a dłuższego około 50. Niestety połączenie dużej imprezy rangi Mistrzostw Polski wraz z maratonem nie było dobrym pomysłem organizatorów. Problemy zaczęły się już na samym początku. Na oznakowany parking wjazd tylko z przepustką, czyli maratończyków nie dotyczy- sami musieli szukać miejsca parkingowego, nikt nie wiedział skąd wystartuje maraton i którędy będzie przebiegał rozjazd, no i najlepsze czyli zamknięcie końcówki trasy dla dystansu Maxi.
Przemol (MAXI, miejsce - 37/56 open M, 16/20 M2):
"Na plus mogę wymienić tylko świetną, naprawdę ciężką trasę, no i wynik jaki na niej osiągnąłem. Niestety cała reszta, począwszy od braku oznakowania dojazdu do parkingów, poprzez totalną niewiedzę ludzi z plakietkami- organizator, na odebraniu numerów startowych i zakaz wjazdu na ostatnie kilometry trasy skończywszy to totalna porażka. Jak można ściągnąć zawodników z trasy na kilometr przed metą?, w dodatku po przejechaniu ponad 60km. To było totalne olanie nas, naszych pieniędzy zapłaconych za start no i co najgorsze całego trudu włożonego w każdy kilometr trasy. Ostatecznie wyniki zostały uwzględnione z punktu kontrolnego na 54km. W porozumieniu z Rzecznikiem prasowym organizatora, każdy zawodnik, niezadowolony z takiego rozwiązania mógł zarządać zwrotu opłaty startowej. Niestety okazało się to tylko sposobem na załagodzenie sporu na czas Mistrzostw Polski, bo próba odzyskania pieniędzy spełzła na niczym. Kontaktując się mailowo w tej sprawie z organizatorem zostałem poinformowany, że klub wycofał się z oddawania pieniędzy i że pani rzecznik wprowadziła wszystkich zainteresowanych w błąd. Żenada.... I na koniec z perspektywy czasu nasuwa się retoryczne pytanie: Dlaczego nie doszedł do skutku maraton w Hermanowie???"
Dodano dnia 3.10.2013: "Ostatecznie organizator zwrócił opłatę startową więc sprawę uważam za zamkniętą."
Kolejne zawody z serii Wielkopolskich XC. Tym razem znana z poprzedniego roku Mosina. Bardzo dynamiczna i dość ciężka trasa uległa tylko kosmetycznym zmianom. Pogoda nie rozpieszczała, było chłodno i wietrznie, ale to i tak lepsze warunki niż upał sprzed roku. Nasz jedyny tego dnia reprezentant startował w wyścigu elity, gdzie do pokonania było 6 rund po około 4km każda.
Przemol (ELITA, miejsce-13/15): "W ostatniej chwili, po kilkukrotnym wyczytaniu zdążyłem na start przesunięty o pół godziny. Nie było nawet za bardzo czasu się dobrze ustawić i gwizdek sędziego zasygnalizował rozpoczęcie wyścigu. Dalej już bez niespodzianek, znana mi i lubiana trasa niczym nie mogła mnie zaskoczyć. Przez pierwsze 3 okrążenia prowadziłem 4 zawodników gdzieś w środku stawki, na 4 okrążeniu dwóch z nich mocno przycisnęło i mi odjechało, udało mi się jednak zgubić czwartego i tak dotrwać do końca. Wynik wyścigu raczej słaby, martwi mnie jednak słabnąca frekwencja na tego typu zawodach."
Po paru latach ścigania się w raczej płaskich, nie mylić z łatwymi, maratonach, nadszedł czas zmierzyć się z górami. Dodatkowym utrudnieniem było aż 800 rywali na trasie i przewyższenia liczące odpowiednio dla 3 dystansów: 700m, 1750m i 2800m. Padający poprzedniego dnia deszcz i wszędobylskie błoto mocno podniosły i tak wysoko ustawioną poprzeczkę trudności trasy.
Przemol (MEGA, miejsce - 171/345 4:19:33/2:50:27 open M, 45/74 M2): "Pierwszy, prawdziwy, górski maraton. Masakra, to błoto, te podjazdy, zjazdy, ten wysiłek, prędkości..... Doznania nie do opisania, długo czekałem na coś takiego. Tomek :-), miałeś rację, to jest dopiero przygoda."
Szymon (MEGA, miejsce - DNF): Głuszyca - długo oczekiwany przeze mnie górski maraton w tym sezonie. Cała trasa była spełnieniem moich oczekiwań. Już pierwszy podjazd zaskoczył mnie swoją długością, ale dzięki wspólnej pracy z Przemkiem wyprzedziliśmy kilkudziesięciu zawodników. Jednakże nie mogę zaliczyć tego maratonu do udanych. Podczas tego wyścigu zaliczyłem pierwszy, poważny upadek w mojej "karierze kolarskiej", po którym pamiątki zostaną mi na długo. Mimo tego, za rok wrócę tu z ogromną przyjemnością."
Zgodnie z klubową tradycją nie mogło nas zabraknąć na starcie maratonu w Smyczynie. Odmiennie niż w zeszłym roku, tym razem przyszło nam się ścigać w deszczu i błocie. Do wyboru dwa dystanse: Mega- 64km i krótszy, Mini-34km.
Przemol (MINI, miejsce - 175/176 03:03:20/1:19:51 open M, 50/50 M2): "Maraton potraktowałem zupełnie na luzie. Ścigałem się do pierwszego bufetu, gdzie zaczekałem na resztę Komety :-) Alinę i Damiana, i dalej już razem, wycieczkowym tempem dojechaliśmy do mety. Trasa w wersji błotno-kałużowej dużo bardziej mi pasuje niż pustynna z zeszłego roku."
Damian (MINI, miejsce - 176/176 03:03:21/1:19:51 open M, 71/71 M2): "Pierwszy maraton w tym sezonie potraktowany bardziej jak wycieczka niż wyścig."
Szymon (MINI, miejsce - DNF): Niestety nie udało się powtórzyć sukcesu z przed roku. Pierwszą część trasy pokonywałem razem z Przemolem, ale kolega był tak słaby, że przy pierwszym bufecie postanowił poczekać na resztę naszego teamu ;) Z powodu zblokowanego hamulca musiałem zrezygnować z dalszej jazdy wyścigu. Znajomym z Leszna dziękuję za pomoc w przetransportowaniu mnie i mojego roweru na metę ;)"
Jeden z naszych zawodników pojawił się na starcie wyścigu XC- Hołda Race rozgrywanego w Parku Śląskim w Chorzowie. Jak się później okazało był tam jedynym przedstawicielem wielkopolski. Do pokonania były 4 okrążenia- po około 5 km długości i 100 m przewyższeń każde.
Przemol (MASTERS 1, miejsce-19/55): "Cieszę się, że udało mi się wystartować i zająć całkiem dobre miejsce. Bardzo fajna i urozmaicona runda ani na chwilę nie pozwalała odpocząć. Szybkie, techniczne zjazdy, single z rynnami, hopki- to jest to!!!
Po 7 miesięcznej przerwie w wyścigach XC wreszcie się doczekaliśmy. Zawodnicy Elity mieli do pokonania 6 okrążeń po 4,5km każde. Oberwanie chmury podczas wyścigu mastersów mocno rozmoczyło trasę i dostarczyło zawodnikom dodatkowej atrakcji.
Przemol (ELITA, miejsce-16/23): "Wreszcie utęsknione XC, tutaj nawet ścigając się na tyłach nigdy nie jest ani nudno ani łatwo. Trzeba się cieszyć każdym okrązeniem bo w elicie to już ostatni sezon, a niestety jak na złość ten rok nie jest zbyt obfity w takie wyścigi. Super trasa, której walory i wymagania mocno podnosiło wszechobecne błoto. Sprzęt na szczęście dał radę a o to obawiałem się najbardziej. "
Tegoroczne zmagania studenciaków o Mistrza Polski tym razem przygotowano w Jeleniej Górze. Pierwszego dnia odbył się oficjalny trening na trasie. W kolejnych dwóch dniach natomiast można było zobaczyć jazdę indywidualną na czas, w której zajęte miejsce decydowało o miejscu startowym w zasadniczym wyścigu ze startu wspólnego.
Szymon (ELITA, miejsce-x/X): "Runda przygotowana dla nas w Parku Paulinum była trudna technicznie. Padający deszcz spowodował, że liczne kamienie były śliskie, a podjazdy grząskie co sprawiało ją jeszcze bardziej wymagającą. Gruba warstwa błota zalegająca na zjazdach przyklejała się do opon, co utrudniało kontynuowanie jazdy. Niestety nie udało mi się ukończyć wyścigu głównego przez defekt. Na pierwszej rundzie zerwałem hak tylnej przerzutki i tym samym zakończyłem swój udział w mistrzostwach."
Na koniec długiego weekendu wybraliśmy się do poznanych w zeszłym roku Lubniewic. Organizatorzy jak zwykle zafundowali zawodnikom piękną, słoneczną pogodę oraz malowniczą i ciekawą trasę. Szkoda, że również w standardzie pojawiły się problemy z oznakowaniem trasy, i pomimo elektronicznego pomiaru czasu błędy w wynikach. Sporo zawodników pomyliło trasę za co karą miało być 30 minut gratis. Usytuowanie startu i biura zawodów w rynku nie było chyba dobrym rozwiązaniem bo pojawił się problem z parkingami. Podsumowując dobre wrażenie z zeszłorocznej edycji mocno przygasło.
Szymon (42km, miejsce - 51/130 2:03:45/1:39:50 open M; 15/24 M2): "Trasa, jak na tą część Polski, zaskakująco wymagająca. Kilka sztywnych podjazdów, szybkie zjazdy i ciekawe singiel traki wzdłuż jeziora. Interesująca była rywalizacja z innymi zawodnikami niż zazwyczaj. O ile trasa była pozytywnym zaskoczeniem to organizatorzy się nie spisali. Źle oznakowana trasa, głównie za sprawą zbyt małej liczby strzałek wskazujących kierunek. Duża część osób pomyliła drogę, przez co ją skróciła, więc mój wynik nie jest miarodajny."
Przemol (42km, miejsce - 120/130 2:46:50/1:39:50 open M; 22/24 M2): "Dla tej trasy warto tu wracać. Szkoda, że gdzieś zabłądziłem i ominąłem górską premię. Organiztor jednak mocno mnie za to docenił, dokładając mi godzinną karę :-) Do 3 razy sztuka. Jeżeli w przyszłym roku będę miał się do czego przyczepić to się pogniewam."
Wyścigowa niedziela w Dolsku przyciągnęła prawie 500 zawodników, w tym co ciekawe i warte odnotowania- 13 ze Śremu. Warunki pogodowe zmusiły organizatorów do lekkiej modyfikacji zeszłorocznej trasy, co wyszło nawet na plus. Pomiar czasu, wyniki i ogólnie organizacja jak to zwykle na impreazach Gogola- bez zarzutu i na wysokim poziomie.
Szymon (MINI-40km, miejsce - 74/244 1:40:22/1:22:30 open M; 38/64 M2): "Bardzo powoli wszystko wraca do normy, ale, to jeszcze nie to. Trasa w Dolsku trochę zmieniona niż w poprzednim roku, co sprawiło ją jeszcze bardziej atrakcyjną. Wynik nie do końca zadowalający, ale jest już lepiej niż przed tygodniem."
Przemol (MINI-40km, miejsce - 89/244 1:44:20/1:22:30 open M; 43/64 M2): "Niestety, zbyt długo nie nacieszyłem się żółtą koszulką lidera w teamie. Szymon uciekł mi już na samym początku i dowiózł do mety 4 minuty przewagi. Poza tym wynik, atmosfera, trasa i pogoda bez zarzutu."
Wreszcie, długooczekiwany przez wszystkich początek sezonu "wyścigowego". Wspaniała, słoneczna pogoda i całkiem niezła frekwencja - to musiało przełożyć się na udane zawody. Wyścig rozgrywał się na prawie 7 kilometrowych rundach. Na krótszym dystansie MINI, były do objechania 3 okrążenia, na dłuższym MEGA- 6 okrążeń.
Przemol (MEGA, miejsce - 89/125 1:46:52/1:14:03 open M; 31/39 M2): "Udane rozpoczęcie sezonu. Meta osiągnięta przed Szymonem to dobry prognostyk na przyszłość. Mam nadzieję, że nie jest to tylko jednorazowy wybryk z mojej strony. Maraton w Dolsku będzie okazją, żeby się przekonać."
Szymon (MEGA, miejsce - 96/125 1:48:44/1:14:03 open M; 33/39 M2): "Gorzej nie można było rozpocząć sezonu. Wszystko poszło nie tak. Najwięcej problemu sprawiało mi miękkie podłoże i brukowany podjazd kończący rundę, na którym nie mogłem złapać rytmu."
Wielkanoc, Prima Aprillis, więc jaja muszą być. Za oknem dopadało świeżego puchu. Kolejne przesunięcia, a raczej cięcia w imprezach kolarskich. Zaplanowany na 7 kwietnia wyścig XC w Gnieźnie odwołany, Eliminator w Murowanej Goślinie z dnia 28 kwietnia również się nie odbędzie. Miejmy nadzieję, że to koniec niemiłych niespodzianek organizacyjnych w tym roku. Sezon rozpoczynamy Leśnym Kryterium w Trzebanii 14 kwietnia.
Trzymająca zima namieszała nieco w kalendarzu wyścigów, 17 marca odwołany Myślęcinek i przeniesiony na 6 kwietnia oraz 24 marca odwołany Wągrowiec i przeniesiony na 4 sierpnia. Na rozpoczęcie sezonu pozostaje nam poczekać jeszcze 2 tygodnie. Miejmy nadzieję, że z dnia na dzień będzie coraz cieplej i nic nie stanie na przeszkodzie, aby 7 kwietnia rozpocząć sezon na znanej nam i lubianej trasie xc w Gnieźnie.